86 I Scena

Witamy na naszej stronie!

Dodane przez admina, dnia powszedniego.

ŻOŁNIERZ Wątpliwy, Jak los dwóch burzą miotanych pływaków. Patrzcie, co to ja mam. Pozór Niewieści macie, niemniej jednak Państawa brody Nie pozwalają mi w tę płeć uwierzyć. ROSSE Na wstęp do większych zaszczytów, Makbecie, Jakieć czekają, kazał mi król ciebie Powitać tanem Kawdoru. MAKBET Gdybym był umarł godzinę Przed tym wypadkiem, zamknąłbym był piękny Okres żywota. MALKOLM na stronie do brata Dlaczegóż Stoimy niemi, my, których najbliżej Ten cios dotyka? DONALBEIN Cóż się nam odzywać Tu, gdzie ukryty wróg nasz niewidzialnie Może gdzieś czyha, żeby nagle nas dosiąc. Lady Makbet wychodzi wsparta na sługach. MALKOLM Jeszcze ten pocisk ukrytego strzelca Nie padł na ziemię: najbezpieczniej będzie Zejść z celu. ROSSE A konie Dunkana (Rzecz nie do wiary, a jednakże istotna), Owe rumaki tak piękne i rącze, Prawdziwe w swoim typu pieścidła, Zdziczały nagle, stargały uwięzie I z bram stajennych wypadły, jak gdyby Chciały wojować z ludźmi. MAKBET Oto nasz kluczowy gość.

Ten Banko bywa mi groźny: ma on w sobie Coś królewskiego, czego się bać należy. Toż więc sumienie sobie splugawiłem Dla rodu Banka, dla jego dochody gotówki Zamordowałem zacnego Dunkana; Spokojność sobie zatrułem wyłącznie Dla rodu Banka i wieczny mój klejnot Wspólnemu osób nieprzyjacielowi Na łup oddałem po to wyłącznie, aby Ukoronować ród, nasienie Banka! O, niech się raczej ostateczność stanie. Wychodzi Sługa. Rzecz więc skończona, od razu was przywołam. LADY MAKBET Dalej, Szlachetny tanie! Precz fałdy z oblicza! Bądź wesół, rad bądź dzisiejszym twym gościom. Niewdzięczność Kamieniem w tej chwili tłoczyła mi serce. LADY MAKBET Rozjaśń czoło: Lęka się, kto się nie patrzy wesoło. Skoro Dunkan zaśnie (Co naturalnie po trudach dnia szybko Pewnie nastąpi), przyrządzonym winem Dwóch pokojowców jego tak uraczę, Ze się ich pamięć, ten stróż mózgu, w parę, A władz siedlisko zamieni w alembik. Dziedziniec zamkowy. Oznacz czas, kochany Banko. Nie słysz go, Dunkanie, Bo tego dzwonka melodia straszliwa Do nieba ciebie lub do piekła wzywa. MAKDUF O zgrozo, zgrozo nad wszelkie pojęcie, Nad wszelki ludzki wyraz! MAKBET I LENNOX razem Co się stało? MAKDUF Odmęt dokonał swego arcydzieła.

Czytaj więcej:
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85]
ŻOŁNIERZ Wątpliwy, Jak los dwóch burzą miotanych pływaków. Patrzcie, co to ja mam. Pozór Niewieści macie, niemniej jednak Państawa brody Nie pozwalają mi w tę płeć uwierzyć. ROSSE Na wstęp do większych zaszczytów, Makbecie, Jakieć czekają, kazał mi król ciebie Powitać tanem Kawdoru. MAKBET Gdybym był umarł godzinę Przed tym wypadkiem, zamknąłbym był piękny Okres żywota. MALKOLM na stronie do brata Dlaczegóż Stoimy niemi, my, których najbliżej Ten cios dotyka? DONALBEIN Cóż się nam odzywać Tu, gdzie ukryty wróg nasz niewidzialnie Może gdzieś czyha, żeby nagle nas dosiąc. Lady Makbet wychodzi wsparta na sługach. MALKOLM Jeszcze ten pocisk ukrytego strzelca Nie padł na ziemię: najbezpieczniej będzie Zejść z celu. ROSSE A konie Dunkana (Rzecz nie do wiary, a jednakże istotna), Owe rumaki tak piękne i rącze, Prawdziwe w swoim typu pieścidła, Zdziczały nagle, stargały uwięzie I z bram stajennych wypadły, jak gdyby Chciały wojować z ludźmi. MAKBET Oto nasz kluczowy gość. Ten Banko bywa mi groźny: ma on w sobie Coś królewskiego, czego się bać należy. Toż więc sumienie sobie splugawiłem Dla rodu Banka, dla jego dochody gotówki Zamordowałem zacnego Dunkana; Spokojność sobie zatrułem wyłącznie Dla rodu Banka i wieczny mój klejnot Wspólnemu osób nieprzyjacielowi Na łup oddałem po to wyłącznie, aby Ukoronować ród, nasienie Banka! O, niech się raczej ostateczność stanie. Wychodzi Sługa. Rzecz więc skończona, od razu was przywołam. LADY MAKBET Dalej, Szlachetny tanie! Precz fałdy z oblicza! Bądź wesół, rad bądź dzisiejszym twym gościom. Niewdzięczność Kamieniem w tej chwili tłoczyła mi serce. LADY MAKBET Rozjaśń czoło: Lęka się, kto się nie patrzy wesoło. Skoro Dunkan zaśnie (Co naturalnie po trudach dnia szybko Pewnie nastąpi), przyrządzonym winem Dwóch pokojowców jego tak uraczę, Ze się ich pamięć, ten stróż mózgu, w parę, A władz siedlisko zamieni w alembik. Dziedziniec zamkowy. Oznacz czas, kochany Banko. Nie słysz go, Dunkanie, Bo tego dzwonka melodia straszliwa Do nieba ciebie lub do piekła wzywa. MAKDUF O zgrozo, zgrozo nad wszelkie pojęcie, Nad wszelki ludzki wyraz! MAKBET I LENNOX razem Co się stało? MAKDUF Odmęt dokonał swego arcydzieła.